Z muzyką w duszy

Adriana Beaumont Thomas jest niezwykle utalentowaną pianistką. Urodziła się w Kumanovie w Macedonii. Mama jest Polką i pochodzi z Kielc natomiast tata jest Albańczykiem pochodzącym z Macedonii. Adriana wychowywała się w rodzinie wielokulturowej a liczne podróże i przeprowadzki do różnych krajów ugruntowały w niej wielonarodowość duszy. Do szkół chodziła i w Polsce, i w Czechach. Ale pomimo wieloletniej edukacji w szkołach muzycznych i miłości do muzyki zdecydowała się na podjęcie studiów prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim. W Warszawie poznała męża Jonathana, który jest Anglikiem, a po roku znajomości zdecydowała się na przyjazd do Anglii. Stworzyli wspaniałą muzyczną rodzinę, gdyż – nie mogło być inaczej – Jon jest gitarzystą i kompozytorem. Ich pięcioletnia córka Nina jest również utalentowana muzycznie – gra, podobnie jak mama na pianinie. W chwili obecnej mieszkają w Swindon, Jon uczy gry na gitarze a Adriana na pianinie.

Dlaczego zamieszkała Pani w Anglii?

Zdecydowałam się na przyjazd do Anglii w poszukiwaniu możliwości rozwoju i polepszenia bytu. Przyjechałam tutaj z moim przyszłym wówczas mężem i dobrą znajomością angielskiego, więc łatwo się tutaj odnalazłam. Życie w Anglii wydaje mi się być obarczone mniejszą ilością bagażu niż życie w Polsce... Po za tym pochodzę z rodziny mieszanej, gdzie tak naprawdę nie czuję się w pełni ani Polką ani Albanką. Anglia oferuje takim osobom jak ja - wielokulturowe, ale neutralne środowisko, w którym moje mieszane pochodzenie nie ma żadnego odbicia w moim codziennym życiu.


Jak zaczęła się Pani przygoda z muzyką?

Moja przygoda z muzyką zaczęła się od pianina pana Wojtka - pianisty i dobrego znajomego moich rodziców. Przy każdej wizycie u niego brzdąkałam na tym pianinie i jak większość dzieciaków, koniecznie chciałam się nauczyć grać „Dla Elizy” Beethovena. Pianino wydawało mi się być źródłem magii, nie tylko w sferze dźwiękowej rzecz jasna, ale również wizualnej - niczym niezmącony szereg czarno-białych klawiszy, których uderzenie wprawia w ruch drewniane młoteczki, które to z kolei uderzają w struny wydobywając ten charakterystyczny słodki dźwięk, co to czasem brzmi jak kropla wody a czasem jak sztorm. Pan Wojtek nauczył mnie grać motyw otwierający utwór „Dla Elizy” - nie całość. I to właśnie dzięki mojej mamie rozpoczęła się moja edukacja muzyczna. Właśnie mama pierwsza dostrzegła moje zainteresowanie grą na pianinie. Kontynuowałam więc lekcje z panem Wojtkiem. Trzy miesiące później dostałam się do szkoły muzycznej. Reszta to już moja praca i poświęcenie mojej mamy, która goniła mnie do grania gam i pasaży kiedy mi brakło motywacji i zaprowadzała do szkoły muzycznej cztery razy w tygodniu bez względu na chorobę bądź pogodę. Wprawdzie opuściłam muzykę na parę lat po skończeniu szkoły muzycznej, ale wróciłam do niej z impetem i większym zapałem.


Jakim jest Pani muzykiem?

Jestem muzykiem klasycznym. Gram głównie muzykę klasyczną muzykę takich kompozytorów jak Rachmaninoff, Chopin, Bach, Czajkowski... Ale tak naprawdę głównie jestem kompozytorem. Rok temu zdecydowałam się na granie i promowanie moich kompozycji, więc zdecydowałam się spełnić swoje marzenia i nagrywam płytę. Jak skończę nagrywanie, rozpocznę serię recitali promujących płytę. Moja muzyka to muzyka instrumentalna (pianino, solo), inspiruję się stylem romantycznym oraz barokiem. W moich utworach można też usłyszeć wpływ muzyki Bliskiego Wschodu i Bałkanów. W przyszłości marzę o pracy z orkiestrą.

Jaki jest Pani repertuar?

Mój repertuar to przede wszystkim moje kompozycje, jak również utwory moich ulubionych kompozytorów takich jak Chopin: Fantaisie Impromptu, Polonez As Dur, Etiuda Rewolucyjna, Nocturne Es Dur, Etiuda Cis moll "Torrent" i inne, Rachmaninoff: Moment Musical E-mol, Preludium G-mol, Czajkowski z albumu Pory Roku: Czerwiec i Październik, Debussy: Arabesque, Claire de Lune.

Skąd Pani czerpie natchnienie?

Natchnienie czerpię z emocji, wydarzeń, książek i z dźwięków, które nas otaczają. Muzyka jest wszędzie.

Gdzie Pani koncertuje?

Kiedy koncertuję, to gram w Swindon, Bath, Bristolu, Oxfordzie, Bradford on Avon i Londynie. W przyszłości mam zamiar zapuścić się w dalsze tereny. Bardzo też chciałabym zagrać w Polsce.

W jaki sposób wybiera Pani repertuar koncertu?

Jeżeli zakocham się w utworze, to do niego dobieram inne, które w jakiś sposób są z nim związane - niekoniecznie osobą tego samego kompozytora, tylko raczej charakterem. Gram utwory, które poruszyły moją dusze. Teraz jednak koncentruję się na własnych kompozycjach i będę grać serię recitali rozpoczynając pod koniec tego roku, gdy ukończę pracę nad moją płytą.

Czym się różni publiczność polska od brytyjskiej?

Tak bardzo się nie różni, aczkolwiek wydaje mi się, że brytyjska publiczność jest bardziej spontaniczna i hojna w oklaskach oraz wyrażaniu pochlebnych opinii, niż polska publiczność.

Co chciałaby Pani przekazać swojej publiczności podczas koncertu?

Podczas koncertu chcę podzielić się ze swoją publicznością pasją i miłością do muzyki. Moich słuchaczy chcę zabrać w pewnego rodzaju podróż. Muzyka jest nieodłącznym elementem naszego życia, koi zmysły, budzi dusze, motywuje i inspiruje.

Jakiej muzyki lubi Pani słuchać? Słucham dużej ilości muzyki. Najbardziej kocham muzykę klasyczną i jazz: Miles Davis, John Coltrane, Nina Simone, Duke Ellington, Sarah Vaughn, Jimmy Smith czy też Mulatu Astatke. Kocham również muzykę późnych lat 60-tych i lat 70-tych: The Doors, Led Zeppelin, Deep Purple, Jimmi Hendricks, Pink Floyd, Richy Havens, Bob Marley i Janis Joplin. Polecam niesamowitą i jedyną w swoim rodzaju Miriam Makeba. Nie mogę też zapomnieć o Cesarii Evorze. Bardzo też lubię współczesne zespoły takie jak Radiohead czy też Muse oraz Florence and the Machine. Uwielbiam muzykę Bliskiego i Dalekiego Wschodu, jak również niezwykle bogaty folklor Bałkanów i muzykę turecką np. wspaniały zespół Eftekasat.

Jakie są Pani najbliższe plany?

Najbliższe plany to ukończenie nagrywania mojej płyty, na której znajdą się moje kompozycje (utwory na pianino), następnie organizacja serii koncertów celem promocji płyty. Jest też jeszcze jeden bardzo istotny dla mnie projekt, nad którym równolegle pracuję, ale na razie nie ujawnię szczegółów, żeby nie zapeszyć.

Kiedy będzie można Panią usłyszeć na koncercie w Swindon?

W Swindon zagram najwcześniej z końcem tego roku, aczkolwiek jeśli praca nad moim albumem się przedłuży, może się zdarzyć, że pierwszy koncert w naszym mieście odbędzie się dopiero na początku 2016 roku. Bardzo chciałabym zagrać dla Polonii w tutejszym Domu Polskim.


Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia!